Piękne na zdjęciu, niewygodne na co dzień. Czy Instagram zepsuł nam wnętrza?

Sofa w kolorze śmietankowym, obok niski stolik o fantazyjnej podstawie, dwa fotele boucle i ogromna gałąź w ceramicznym wazonie. Światło wpada z boku, pled układa się dokładnie tak, jak trzeba, a na stoliku leży książka otwarta gdzieś w połowie. Kadr gotowy.

Pięć minut później ktoś chce postawić kubek. Ktoś drugi przynosi laptop. Pies właśnie wrócił ze spaceru, dziecko zjada na sofie herbatnika, a elegancki stolik okazuje się tak niski, że wygodniej odłożyć telefon na podłogę. I wtedy zaczyna się ta część aranżacji wnętrza, której Instagram raczej nie pokazuje.

Przez ostatnie lata bardzo mocno nauczyliśmy się patrzeć na mieszkania przez zdjęcia. Zapisujemy kadry, kolekcjonujemy inspiracje, znamy modne tkaniny, rozpoznajemy charakterystyczne formy. W kilka minut można obejrzeć więcej salonów niż kiedyś przez cały miesiąc wertowania magazynów.

Problem pojawia się subtelnie. Zamiast myśleć o tym, jak chcemy mieszkać, zaczynamy myśleć o tym, jak mieszkanie ma wyglądać.

Sofa, na której siedzi się tylko do zdjęcia

Najłatwiej można zobaczyć to przy meblach wypoczynkowych. Niska sofa z szerokim siedziskiem wygląda fantastycznie w przestronnym salonie. Przyciąga wzrok, ma piękną linię, świetnie prezentuje się z dużymi poduszkami. Później przychodzi wieczór i okazuje się, że jedna osoba lubi siedzieć wysoko, druga potrzebuje mocnego podparcia pleców, a trzecia zawsze podwija nogi.

Mebel zaczyna wówczas odpowiadać na pytania, których nie zadaliśmy przy zakupie. Podobnie jest z fotelami. Widzimy ciekawą bryłę, mocny kolor, piękną tkaninę. Siadamy na chwilę w showroomie i już wyobrażamy go sobie w rogu salonu. Dopiero po kilku wieczorach wychodzi, czy da się w nim przeczytać trzy rozdziały książki bez zmiany pozycji co pięć minut. Przy meblach ciało jest bardzo uczciwym recenzentem.

Moda na jasne wnętrza spotyka codzienność

Beże, kremy, écru, złamana biel. Przez kilka sezonów jasne wnętrza właściwie zdominowały media społecznościowe. Trudno się dziwić. Są fotogeniczne, spokojne, świetnie pracują ze światłem. W domu zaczyna się jednak test materiału.

Jasna sofa przy rodzinie z dziećmi żyje intensywnie. Tapicerka spotyka sok, czekoladę, dżins, kredki, sierść i wszystkie drobne katastrofy, które składają się na zwyczajny tydzień. Tu znacznie ciekawsze od samego koloru staje się pytanie o tkaninę. Jak się czyści? Jak reaguje na tarcie? Czy można łatwo usunąć plamę? Jak wygląda po roku?

To samo dotyczy stołów. Blat może zachwycać rysunkiem kamienia albo pięknym fornirem, a później codziennie przyjmuje gorące kubki, talerze, dziecięce prace plastyczne i laptop. Meble w domu mają kontakt z życiem. I właśnie wtedy wychodzi jakość materiału, konstrukcji i wykończenia.

Stolik, który wygląda świetnie. Tylko gdzie postawić kawę?

Jednym z moich ulubionych wnętrzarskich paradoksów są stoliki kawowe. W ostatnich latach pojawiło się mnóstwo modeli o bardzo rzeźbiarskiej formie. Kamienne bryły, niskie walce, nieregularne kształty, stoliki przypominające małe obiekty artystyczne. Piękne. A potem przychodzą goście. :)

Nagle potrzeba miejsca na cztery filiżanki, talerzyk, kieliszki, miskę z przekąskami i telefon, który zawsze ktoś zostawia na środku. I tu kończy się teoria, a zaczyna geometria. Przy wyborze stolika przydaje się czasem zwykła miarka. Jaka jest wysokość siedziska? Jak daleko trzeba sięgać z kanapy? Ile miejsca zostaje na przejście? Jaką powierzchnię blatu faktycznie wykorzystujemy?

Te pytania brzmią mało spektakularnie, za to po kilku miesiącach użytkowania okazują się bardzo trafne.

Wnętrze złożone z samych „bohaterów”

Instagram uwielbia charakterystyczne meble. Nietypowy fotel, designerskie krzesło, stolik o mocnej formie, lampa przypominająca rzeźbę. Każdy z tych przedmiotów świetnie wygląda osobno. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy wszystkie spotykają się w jednym salonie.Każdy chce pierwszego planu…

Wnętrze robi się wtedy głośne. Oko skacze z jednej formy na drugą, a po kilku miesiącach część tych elementów zaczyna zwyczajnie męczyć.

Najciekawsze mieszkania często mają jeden albo dwa mocne punkty. Reszta tworzy dla nich spokojniejsze tło. Stary drewniany stół obok prostych krzeseł. Wyrazisty fotel przy neutralnej sofie. Komoda z lat 60. zestawiona ze współczesnym oświetleniem. Taki miks wygląda mniej jak katalog, a bardziej jak miejsce, które ktoś naprawdę urządzał dla siebie.

Showroom nie ma ładowarki przy sofie

Zdjęcia wnętrz pokazują porządek. Pilot znika. Kable znikają. Ładowarka znika. Poduszki odzyskują idealny kształt. Nawet książka leży jakby bardziej elegancko. W domu rzeczy zostają.

Przy sofie przydaje się miejsce na telefon. W przedpokoju trzeba gdzieś odłożyć klucze. W sypialni pojawia się szklanka wody, okulary, krem do rąk. Przy stole czasem stoi laptop przez pół dnia. I właśnie te małe czynności powinny mieć swoje miejsce w projekcie.

Komoda z naprawdę pojemnymi szufladami może okazać się ważniejsza niż efektowna konsola. Szafka nocna o kilku centymetrach większa rozwiązuje codzienne irytacje. Stół z wygodnym układem nóg sprawdza się przy długiej kolacji znacznie lepiej niż model wybrany wyłącznie dla ciekawej podstawy. To są drobiazgi, które trudno pokazać na jednym zdjęciu. W życiu robią całą robotę.

Może Instagram niczego nie zepsuł?

Dał nam ogromny dostęp do inspiracji. Pokazał marki, projektantów i wnętrza, których wcześniej prawdopodobnie nigdy byśmy nie zobaczyli. Dzięki niemu odważniej mieszamy kolory, zwracamy uwagę na materiały, interesujemy się designem. Przy okazji przyzwyczaił nas do patrzenia na dom jak na obraz.

A przecież mieszkanie poznaje się trochę inaczej. Po tym, gdzie najchętniej siadamy. Czy przy stole mieści się cała rodzina. Czy sofa nadal jest wygodna po dwóch godzinach filmu. Czy szuflada zamyka się bez walki. Czy ulubiony fotel rzeczywiście jest ulubiony, czy po prostu świetnie wygląda w kącie. Piękny mebel nadal może być świetnym wyborem.

Tyle że przed zakupem dobrze wyobrazić go sobie nie w kadrze, a we własnym wtorkowym wieczorze. Z kubkiem na stoliku, kocem, laptopem, dzieckiem, psem albo książką. Tam zaczyna się prawdziwe wnętrze.

Zostaw pierwszy komentarz

Inne artykuły w kategorii

Spis treści